Śmiesznie

Reading Time: 5 minutes

Znalezione na wykop.pl

_____________________________
Przy krawężniku stoi facet i macha ręką na przejeżdżającą taksówkę.
Taryfa się zatrzymała, gość wsiadł, a szofer zagaja:
– Idealnie żeś pan na mnie trafił. Zupełnie jak Heniek.
– Przepraszam, kto?
– Jak to kto? Heniek Kowalski. Niesamowity gość, zawsze wszystko robił porządnie i na czas. Potrzebowałeś pan taksówki akurat wtedy, kiedy bylem wolny i tędy przejeżdżałem. Heniek taki fart to miał za każdym razem.
– No, nie przesadzajmy… czysty przypadek.
– Dla Heńka nie istniały “przypadki”. On wszystko robił profesjonalnie i perfekt. Spokojnie mógłby grać w tenisa albo w golfa z zawodowcami. Mógłby też bez wysiłku, jako gwiazda programu, śpiewać w operze albo tańczyć w balecie.
– Hmm… to musiał być wybitnie uzdolniony człowiek!
– Żebyś pan wiedział! Miał niesamowitą pamięć, pamiętał daty urodzin i imienin wszystkich członków swojej rodziny i wszystkie rodzinne rocznice. Wiedział wszystko o winach, no wiesz pan, które winko do jakiego dania, i w jakim kieliszku. W domu umiał wszystko naprawić sam, lodówkę, telewizor. Panie, nie to co ja, jak wymieniałem bezpiecznik to na całej ulicy światło zgasło.
– Mmm… jakoś nie mogę skojarzyć tak wybitnej osoby…
– No, ja też nigdy go nie spotkałem.
– Jak to? To skąd pan tyle o nim wie?!
– To były facet mojej żony…
_____________________________
Analitycy 🙂
Siedzi dwuch analityków fx przed komputerami, patrzą jak ceny pikują w dół i jeden na głos do siebie mówi: dlaczego to tak spada.
Na to drugi: nie wiesz to Ci wytłumaczę.
Na to pierwszy: wytłumaczyć to ja tez mogę ale nadal nie wiem dlaczego spada.
_____________________________
Nowy ksiądz był spięty, bo miał prowadzić swoją pierwszą mszę w parafii.
Postanowił dodać do święconej wody kilka kropelek wódki, żeby się rozluźnić, i tak się stało.
Czuł się wspaniale.
Gdy po mszy wrócił do pokoju znalazł list:
Drogi Bracie, następnym razem dodaj kropelki wódki do wody, a nie kropelki wody do wódki. A teraz słuchaj i zapamiętaj:
– Msza trwa godzinę, a nie dwie połówki po 45 minut;
– Jest 10 przykazań, a nie 12;
– Jest 12 apostołów, a nie 10;
– Krzyż trzeba nazwać po imieniu, a nie to duże T;
– Na krzyżu jest Jezus, a nie Che Guevara;
– Jezusa ukrzyżowali, a nie zaj**ali i to Żydzi, a nie Indianie;
– Nie wolno na Judasza mówić ten sk**wysyn;
– Ci co zgrzeszyli idą do piekła, a nie w pizdu;
– Inicjatywa, aby ludzie klaskali była imponująca, ale tańczyć makarenę i robić pociąg to przesada;
– Opłatki są dla wiernych, a nie jako deser do wina;
– Poza tym Maria Magdalena była jawnogrzesznicą, a nie k**wą;
– Kain nie ciągnął kabla, tylko zabił Abla;
– Na początku mówi się Niech będzie pochwalony, a nie k**wa mać;
– A na koniec mówi się Bóg zapłać, a nie ciao;
– Po zakończeniu kazania schodzi się z ambony po schodach, a nie zjeżdża po poręczy.
– Ten obok w czerwonej sukni, to nie był transwestyta. To byłem ja, Biskup.
Amen!
_____________________________
Dzień przed egzaminem profesor spotyka późnym wieczorem pijanego studenta. Student mówi do profesora:
– Napije się pan profesor ze mną?
– Gęś ze świnią się nie zadaje.
– Panie profesorze, ja dziś jestem taką gęsią, że z każdą świnią się zadaję.
Profesor zdenerwował się i odszedł.
Następnego dnia oboje spotykają się na egzaminie.
Profesor zadaje pytania, ale student nie potrafi udzielić odpowiedzi na żadne pytanie.
Student prosi, więc o dodatkowe pytanie ostatniej szansy.
Profesor zgadza się i mówi:
– Proszę sobie wyobrazić przed sobą dwa worki – w jednym jest złoto a w drugim mądrość. Co Pan wybierze?
– Oczywiście, że złoto.
– Źle, ja wybrałbym na pana miejscu worek z mądrością.
– Każdy wybiera to, czego mu brakuje.
Profesor zdenerwował się i wpisał do indeksu studenta – osioł. Student wziął indeks i wyszedł, ale po chwili wrócił i mówi:
– Przepraszam, pan profesor podpisał się, ale zapomniał wpisać oceny.

_____________________________

Egzamin na prawo jazdy. Egzaminator zadaje kursantowi pytanie:
– Ma pan skrzyżowanie równorzędne. Tu jest pan w samochodzie osobowym, tutaj tramwaj, a tu karetka na sygnale. Kto przejedzie pierwszy?
– Motocyklista – odpowiada pytany.
– Panie, co pan wygadujesz – warczy zły egzaminator – Toż przecież mówię, jest pan, tramwaj i karetka. Skąd wziął się motocyklista?
– A ch*j ich wie, skąd oni się biorą.

_____________________________

Starszy mężczyzna przyszedł do lekarza i mówi:
– Mam wrażenie że słuch mojej żony nie jest tak dobry jak niegdyś – jak można pomóc mojej małżonce panie doktorze?
– Najpierw trzeba sprawdzić jak bardzo upośledzony jest narząd słuchu pańskiej żony – odpowiedział lekarz.
– Gdy pańska żona będzie gotowała obiad, niech pan stanie cztery metry za nią i zada jej pytanie, jeśli nie odpowie, niech pan podejdzie
bliżej i spróbuje ponownie i tak aż do skutku.
Mężczyzna wrócił do domu i zobaczył że żona krząta się przy obiedzie.
Stanął cztery metry za nią i zapytał:
– Co jest dziś na obiad, kochanie?
Brak odpowiedzi.
Zbliżył się więc na odległość trzech metrów i zapytał ponownie.
Brak odpowiedzi.
Dwa metry – brak odpowiedzi.
W końcu stanął bezpośrednio za plecami żony i zapytał:
– Co jest na obiad, kochanie?”.
Ona na to:
– Już czwarty raz mówię że kurczak!

_____________________________

Spotykają się dwaj właściciele firm:
– Słuchaj, ty swoim pracownikom jeszcze wypłacasz pensję?
– Nie.
– I ja też nie.
– A oni i tak przychodzą do pracy? …
– No przychodzą.
– U mnie też.
– Słuchaj, a może by tak pobierać opłaty za wejście?

_____________________________

Poszedł ksiądz na targ kupić coś do jedzenia, bo miał mieć w parafii wizytację biskupa i biskup miał zostać na kolację.
Podszedł do gościa z rybami i mówi:
– Oj, jaka piękna, duża ryba!
Sprzedawca na to:
– Pięknego skurwiela złapałem, co?
Ksiądz się obruszył:
– Panie, ja wszystko rozumiem – piękna duża ryba, ale żeby zaraz przy księdzu takie epitety wstyd!
Sprzedawca wyjaśnia:
– Ale proszę księdza – skurwiel to jest nazwa tej ryby, tak samo jak płotka, okoń czy pstrąg.
– Aaa no to w porządku. Poproszę tego skurwiela. Przygotuję go na kolację z biskupem.
Przychodzi ksiądz na parafię pokazuje rybę siostrze zakonnej.
Zakonnica:
– O jaka piękna duża ryba.
A ksiądz na to:
– Ładnego skurwiela kupiłem, co?
Zakonnica:
– Ale co ksiądz – takie słownictwo?
A ksiądz wyjaśnia, że to ta ryba się nazywa skurwiel – tak jak inne, płoć czy szczupak.
– Aaaa. to rozumiem.
Ksiądz polecił zakonnicy żeby ta przygotowała skurwiela na kolację z biskupem.
Stoi zakonnica w kuchni, skrobie rybę a tu wchodzi kucharka.
– O jaka piękna duża ryba – mówi kucharka.
Siostra na to:
– Piękny skurwiel, prawda?
– Ależ co siostra? Nie poznaję! – obrusza się kucharka.
A siostra, że ta ryba się nazywa skurwiel – tak jak inne się nazywają, karp czy lin.
Siostra kazała przygotować skurwiela na kolację z biskupem. Wieczorem przyjeżdża biskup, siada przy stole z księdzem i zakonnicą. Kucharka wnosi główne danie – rybę.
Ksiądz biskup:
– Jaka piękna, duża ryba!
Na to proboszcz:
To ja tego skurwiela znalazłem i kupiłem.
Odzywa się zakonnica:
– A ja tego skurwiela skrobałam.
Na to włącza się kucharka:
– A ja tego skurwiela usmażyłam i przyrządziłam.
Ksiądz biskup uśmiechnął się, wyjął z torby litr wódki i mówi:
– Kurwa, widzę, że tu sami swoi!

Some funny mems/graphics:)

_____________________________


Za wcześnie 🙂

14680663_1789217744700897_4425830493729268753_n

zawsze istnieje pewne ryzyko 🙂