Rowerzysta na przejściu dla pieszych

Reading Time: 2 minutes

Comments

   Drodzy, kochani rowerzyści, tak “trochę” narzekając chciałbym przypomnieć wam jak wygląda sprawa z przejściami dla pieszych.
Po:

  1. Są dla pieszych. Jak sama nazwa wskazuje (chyba tak wskazuje???).
  2. Art. 26 ust. 3 pkt. 3 Prawa o ruchu drogowym stanowi: Kierującemu pojazdem zabrania się jazdy wzdłuż po chodniku lub przejściu dla pieszych.

   Rower jest w przepisach także traktowany jako pojazd. Oznacza to ni mniej ni więcej, że przekraczając jezdnię na przejściu dla pieszych powinniście zejść z roweru i rower przeprowadzić. Inaczej grozi wam mandat. A przecież ja bym bardzo nie chciał byście dostawali mandaty. Zresztą pal sześć ten mandat, pal sześć nieżyciowe i bzdurne często przepisy. Najważniejsze jest bezpieczeństwo. Wasze i innych uczestników ruchu.

   Przede wszystkim jeżdżąc jak opętani po chodnikach i przez przejścia dla pieszych stwarzacie zagrożenie dla przepisowo poruszających się pieszych. Już trudno jak na kogoś wpadniecie i wyrżniecie twarzą w chodnik. Zdarza się, wasza twarz. Ale co wam zawinił pieszy ???

   Przejeżdzając przez przejścia w sąsiedztwie skrzyżowań stwarzacie zagrożenie dla siebie. Otóż kierowca skręcając w prawo, ma dość ograniczone pole widzenia w tym kierunku, a to słupek B zasłania część widoku a to kąt samochodu ustawienia względem chodnika jest taki, że nie wszystko widać. Dodatkowo, kierowca w 99% ma szansę zareagować na pieszego, który porusza się z prędkością 3-6 km/h…wy natomiast nierzadko poruszacie się nawet ponad 30km/h. Skutek jest taki, że często zbliżacie się zbyt szybko by was zauważyć co może poskutkować:

  1. potrąceniem
  2. tym, że uderzycie w bok samochodu

   W obu przypadkach ryzykujecie dość poważnymi obrażeniami. No na dodatek co wam ten biedny kierowca zawinił ??? Bo już pal sześć wasze obrażenia ale to on będzie się musiał spowiadać przed policją, tracić czas i naprawiać za własną kasę samochód bo przecież wy ubezpieczeni nie jesteście i nie ponosicie żadnej odpowiedzialności za swoje czyny.

   Najgorsze jest to, że w waszym postępowaniu trudno znaleźć jakiś wzorzec, jakąś logikę…Możnaby winić wiek, doświadczenie, sam rower…ale nie. Bo tak postępują zarówno kierowcy z wieloletnim stażem, którym przez przypadek udało się wsiąść na rower, jak też ci, którzy samochodu nigdy nie prowadzili. Jestem w stanie zrozumieć 12 latka, który nie do końca jeszcze wszystko wie…ale 30, 40, 50 latkowie ? No to chyba należałoby tej odrobiny rozsądku oczekiwać.

   Oczywiście nie można generalizować, nie wszyscy rowerzyści są diabłami czy też dwa kółka odbierają im rozum. Dziś w drodze do pracy widziałem zawodowca (profi kask, elegancki rower, kurteczka, leginsy)…dojechał do przejścia dla pieszych, z gracją baletnicy zeskoczył z roweru i przez przejście po prostu przeszedł prowadząc rower, 2 skrzyżowania dalej podobny manewr wykonała dziewczyna korzystająca z wypożyczonego Veturilo, trochę mniej pewnie zsiadała i prowadziła rower ale jednak wszystko zgodnie z przepisami i zdrowym rozsądkiem. Da się ? Oczywiście, że tak.

   Także drodzy rowerzyści. APEL – trochę więcej rozsądku a wszystkim nam będzie i milej i bezpieczniej.

 

p.s. – To samo tyczy się hulajnogistów.