Psi problem…

Reading Time: 2 minutes

Od kiedy stopniał śnieg, w mediach co i rusz pojawia się jakiś reportaż dotyczący tego jak to polacy nie sprzątają po swoich czworonożnych pupilach. Obywatele narzekają, władze narzekają, media trąbią bo chodniki i trawniki po zimie przypominają pole minowe usiane gęsto psimi odchodami. Na klatce schodowej zobaczyłem wczoraj ulotki “Sprzątaj po swoim psie” z odpowiednim rysunkiem. Problem jest i nie ma co udawać, że nie istnieje ale wydaje mi się, że za przeproszeniem władze spółdzielni mieszkaniowych, gminne, wojewódzkie czy też ogólnokrajowe zabierają się do tematu od d… strony.
Prowadzona od kilku lat akcja mająca na celu namówienie polaków do sprzątania po pieskach nie zdaje jak widać rezultatu i należy podejść do tematu inaczej. Dlaczego nie zdaje rezultatu?
Dlatego, że, po first primo, Warszawa czy inne polskie miasta to nie np. Paryż czy Niu Jork gdzie psów jest po prostu mniej a po drugie z psem ludzie wychodzą na spacer na ulicę i biegną poszukać krzaczka gdzie piesek może się załatwić i wtedy po nim sprzątają. U nas wychodzi się z psem na osiedlowe alejki czy do okolicznego lasku czy parku gdzie są ogromne przestrzenie zielone, często pies biega 50,100 200m od nas i nie wyobrażam sobie żeby ganiać za nim i pilnować kiedy zrobi kupkę by po nim posprzątać.
Po 2nd, dostępność koszy na odchody jak też przyrządów do sprzątania po pieskach jest na żenującym poziomie. Nawet jak już znajdziemy w sklepie łopatkę i specjalne torebki to i tak jak sprzątniemy nie mamy gdzie tego wyrzucić. Niby istnieje jakiś tam przepis, że jak nie posprzątasz po psiaku to dostaniesz mandat ale kto ma to egzekwować? Jak udowodnić? Strażnicy miejscy czy policja mają ganiać za właścicielami i udowadniać, że ta kupa to właśnie kupa danego psa? No idiotyzm, kolejny, w polskim wykonaniu.
Moim zdaniem problem jest do rozwiązania w trybie niemalże natychmiastowym. Należy do tematu podejść kompleksowo i na właścicieli psów nałożyć podatek (pomijam problem rejestracji psów bo każdy pies powinien mieć numerek tak jak było to wymagane kiedyś) w wysokości np. 10,20zl miesięcznie i za kasę, która wpłynie do gminy czy administracji zorganizować ekipy, które tym problemem się zajmą. Albo dać dodatek gospodarzom domów typu 200 czy 500 miesięcznie. Nie zgodziliby się? Oczywiście, że tak. Ja nawet nie mówię o tym, że mieliby oblatywać wszystkie trawniki codziennie ale 2 razy w tygodniu pewnie by wystarczyło.
Problem psich nieczystości rozwiązany. Media nie mają o czym trąbić, ktoś zarabia i wszyscy są szczęśliwsi. Czy to naprawdę aż tak skomplikowane? Czy ja znowu gdzieś jakiegoś niuansa nie zauważam? Ja z chęcią za swojego psa zapłacę ale po trawnikach ścigał go z torebką nie będę:)

Tagi .Dodaj do zakładek Link.

Komentarze są wyłączone.