śmieszny spam…

Reading Time: 1 minute

Co jakiś czas każdemu z nas zdarza się otrzymac niechcianą pocztę. Czasem jest to reklama viagry albo oferta przedłużenia penisa innym razem intratna propozycja biznesowa, ostatnio kilka razy dotarły do mnie maile pierwotnie prawdopodobnie anglojęzyczne ale translatorem przetłumaczone na język polski. Z tłumaczenia wyszedł niezły dowcip:):

Pozdrowienia dla Ciebie jest to zrozumiałe, że może być trochę obaw, bo
nie znasz mnie, ale mam lukratywnych propozycji biznesowej wzajemnego
zainteresowania się z wami podzielić. Mam swoje odniesienie w moim
poszukiwaniu kogoś, kto odpowiada mojej propozycji biznesowych. Zacznę
od wprowadzenia się. Ja jestem Pan Patrick Chan dyrektor wykonawczy i dyrektor finansowy Hang Seng Bank Ltd. Mam zasłonięte sugestię biznesowych.
 
Będę
musiał się pomóc mi w wykonywaniu projektów biznesowych z Hong Kongu do
swojego kraju. Polega ona na transfer dużych sum pieniędzy. Wszystko
dotyczące tej transakcji są prawnie zrobić bez zaczepu. Należy starać
się przestrzegać dyskrecji we wszystkich sprawach dotyczących tej
kwestii.
 
Po fundusze zostały z powodzeniem przeniesione do
rachunku, dzielimy w stosunku do uzgodnionego przez nas obu. Jeżeli są
Państwo zainteresowani prosimy o przesłanie następujących informacji do
rozpoczęcia procesu;
 
Pełna nazwa
Adres Obywatelstwo
Wiek, płeć, zawód cywilny Statua,
Prywatny numer telefonu, numer faksu prywatne.
 
Ja preferuję dotrzeć do mnie na mój prywatny adres e-mail: (@)
i wreszcie po tym będę przedstawić Państwu więcej w formacji o tej
operacji. Proszę, jeśli nie są zainteresowani usunąć tę wiadomość i nie
poluj na mnie, bo jestem umieszczenie mojej
karierze i życiu mojej rodziny na udział w tym przedsięwzięciu. Chociaż
nie odważył się nic nie zyskał. Najbliższym odpowiedzi na to pismo
zostanie docenione.
 
Z pozdrowieniami,
Pan Patrick Chan.

Read and post comments |
Send to a friend

pachołki na solidarności

Reading Time: 1 minute

Kurcze(to tak delikatniej) jak ja bym chciał napisać o czymś dobrym ale niestety widzę na codzień mało dobrych rzeczy. Znów wrócę do absurdów komunikacyjnych. Dokładnie w czwartek w Al. Solidarności tuż za błękitnym wieżowcem( patrząc od placu bankowego w kierunku wisłu) ekipa zdolnych i robotnych robotników na chodniku ustawiła piękne czerwono białe pachołki. Ze stali i żelaza a jakże, wkute w beton chodnika wyraźnie wyznaczyły granicę – samochody na ulicy, piesi na chodniku. Kolejny durny pomysł jakiegoś przygłupa z ratusza albo zdm. Dzień później byłem świadkiem sytuacji gdy tą ulicą próbowała przejechać karetka. I co? Próbowała ale ch… z tego bo przecież jakże miała się przecisnąć jak samochody nie miały gdzie zjechać. Po jednej stronie pachołki po drugiej barierka odgradzająca ,nowomysł warszawskich urzędników czyli, przystanek autobusowo tramwajowy od normalnej jezdni. NIe było bata żeby przejechała. Jeden z nadgorliwych, niosących pomoc kierowców urwał zderzak wjeżdżając na oczywiście zbyt wysoki krawężnik. Szkoda tylko, że niewiele to dało bo przecież dla karetki i tak było za wąsko. Ekipa jadąca karetką straciła na odcinku 100 metrów dobre 2 minuty próbując przeciskać się pomiędzy autami tylko dlatego, że jakiś pojeb zatwierdził krawężniki wysokości 15-20 cm i ustawienie metalowych pachołków na chodniku. Ludzie do kurwy nędzy obudźcie się…. rzeczywistość to nie jakieś jebane plany na papierze…Warto czasem pomyśleć…

Read and post comments |
Send to a friend

minimalistycznie…

Reading Time: 2 minutes

   Dawno nie pisałem ale jak w końcu się zebrałem to oczywiście znów muszę sobie ponarzekać. Pewnie chory bym był gdybym tego nie robił ale muszę:) Tak się zastanawiam od zawsze jak to jest, że architekci, planiści, włodarze miast, gmin czy poszczególnych dzielnic przy projektowaniu oraz zatwierdzaniu do realizacji nowych inwestycji budowlanych mieszkaniowych czy też użyteczności publicznej okazują się tak krótkowzroczni i absolutnie nie biorą pod uwagę realiów. Dokładnie chodzi mi o miejsca…miejsca w postaci ulic i parkingów czy też miejsca w postaci ciągów komunikacyjnych.
   Zacznijmy od metra. Miałem napisać warszawskiego metra ale przecież w Polsce tylko w Warszawie metro mamy więc można sobie odpuścić uszczegółowienie. W godzinach porannych czy też popołudniowych w metrze jest kompletny tłok i to jest sytuacja niejako naturalna bo w każdym mieście świata gdzie metro funkcjonuje w godzinach szczytu tłok jest nie do zniesienia. Nie wiem czy do naszego metra można było kupić większe pociągi ale jednego pewien jestem, że stacje takie jak Ratusz Arsenał czy Dworzec Gdański powinny były być zupełnie inaczej zaprojektowane. Jak to jest możliwe by zaprojektować za wąskie schody? Albo za mało bramek wejście/wyjście. To jest wręcz niesamowite gdy ciżba wysiadająca z pociągu zderza się z tłumem biegnącym do pociągu, gdy kolejka do schodów jest taka, że wyjście ze stacji zajmuje dobrą minutę albo i lepiej. Wszystko dlatego, że jakiś moron wymyślił taką a nie inną szerokość schodów, że schody ruchome są tylko jedne a na dodatek często nieczynne. Nie jestem w stanie tego pojąć. Te stacje podobnie jak zresztą wszystkie inne powinny być 2 razy większe, 2 razy więcej bramek, 2 razy więcej schodów itp. I co z tego, że kosztowałyby 30-50 więcej? To inwestycja niemalże nierozliczalna w czasie ale przynajmniej mogłaby służyć w dobry sposób nie powodując nerwów i niepotrzebnego dyskomfortu. Dlaczego robi się tak, że z analizy wynika, że przez stację przewinie się dziennie 20 tys. ludzi to projektuje się ją na 20 tys. a co będzie za rok? za siedem lat?
   Podobnie jest z nowopowstającymi osiedlami mieszkaniowymi czy też blokami budowanymi na już istniejących osiedlach. Świetnym przykładem bezmyślności planistów i decydentów jest to co dzieje się na ursynowskim Imielinie. Powstają tu co i rusz nowe bloki a jednak nikt nie pomyślał o tym, ze powstają kosztem a) terenów zielonych i b) miejsc parkingowych. Nie pojmuję tego. Przecież wiadomo, że aut nie będzie mniej, tylko, że systematycznie ich przybywa. Ale nikt o tym nie myśli, stawia się blok na bloku, zabierając już mieszkającym tam ludziom parkingi  strzeżone czy też miejsca parkingowe przy uliczkach dojazdowych i nie tworzy się nowych. Wprowadzają się nowi ludzie  z nowymi samochodami, natężenie ruchu wzrasta do granic absurdu ale dalej projektuje się tak jak się projektuje. Przecież w myśl takiej filozofii to należałoby mieszkając w mieście po prostu z samochodu zrezygnować bo parkowanie w centrum płatne, bo pod domem nie ma gdzie samochodu zostawić, bo dojazd do centrum z Białołęki czy Ursynowa w godzinach szczytu jest istną mordęgą. Tylko czy jeśli wszyscy przesiedliby się na komunikację miejską to ona by to wytrzymała? Nie rozumiem zasad rządzących tym wszystkim i uważam, że są tu popełniane jakieś kolosalne błędy.
   Szkoda tylko, że nie ma rozwiązań idealnych. A może są…?

Read and post comments |
Send to a friend

 

Aaarrgh:)

Reading Time: 1 minute

   Przyszło mi w niedzielę wymienić zasilacz w komputerze w jednej z firm z którymi współpracuję. Jakaż była moja irytacja podczas tego zadania to po prostu ludzkie pojęcie przechodzi. Sama wymiana trwała może z 7 minut. Demontaż komputera i jego ponowne umieszczenie na miejscu chyba około 50. Dlaczego? Bo jakiś półmózg, moron, debil, wymyślił sobie świetny patent pod tytułem “powieśmy komputer na pasach pod biurkiem”. Co za idiota to wymyślił, jak to możliwe, że tego typu rozwiązanie zostało przez kogoś zatwierdzone i ktoś to wyprodukował i wypuścił na rynek? Pech chciał, że pod biurkiem wisiały sobie dwa komputery więc de facto musiałem zdemontować oba by móc dostać się do przyłączy z tyłu obudowy. Dramat. Zdjęcie komputera z takich pasów nie nastręcza samo w sobie trudności, jednak ponowne zawieszenie go to już nie lada sztuka. Komputer waży swoje kilka kilogramów i wsadzić do w luźno wiszące linki raczej się nie daje. Należy te pasy rozpiąć aż będą sobie luźno leżeć na podłodze, wstawić w nie komputer i później próbować go unieść jednocześnie skracając pasy. Dramat. Naprawdę nie jestem w stanie pojąć jak można coś takiego wymyślić. Mam propozycję dla osób kupujących biurka. Jeśli kiedyś sprzedawca w salonie meblowym zaproponuje wam super rozwiązanie pod tytułem wiszący komputer, zatknijcie jego głowę na pal a salon meblowy podpalcie. Tak właśnie należałoby zrobić.

 

Read and post comments |
Send to a friend

KDT – smiać się czy płakać

Reading Time: 1 minute
   Oglądałem wczoraj wieczorem w TV a w ciągu dnia kilka razy słuchałem w radio relacji z tego co działo się w KDT na placu defilad i szczerz przyznam, że nie wiedziałem co myśleć. Bo po first primo byłem po stronie kupców po second primo eskalacja przemocy z obu stron konfliktu była przerażająca. Fakt jest faktem, że kupcy ulegli a władze oczywiście przeforsowały wejście komornika do hali. Tylko dlaczego nikt nie zapytał warszawiaków o zdanie? Tzn. w sumie pytano i większość z nas mówi, że te blaszaki w centrum nie powinny stać ale kupcy przecież mieli alternatywę dla stalowej hali. Przygotowali projekt i gotowi byli postawić w tym miejscu galerię handlową co przecież uwielbiającym spędzać czas w galeriach handlowych mieszkańcom stolicy byłoby także niejako na rękę. Propozycje kupców jednak nie zostały przyjęte. W miejscu KDT ma powstać muzeum sztuki nowoczesnej. I ja się pytam po kiego grzyba? W tak atrakcyjnej lokalizacji? Już widzę te miliony turystów, które walą drzwiami i oknami do tego muzeum;) To jakiś absurd. Nikt, z kim rozmawiałem na ten temat, nie jest zainteresowany tym muzeum a więc dla kogo ono ma być? Szkoda mi tych ludzi, którzy pracowali w KDT…ponad 2 tysiące osób na bruku, dosłownie i w przenośni. Fakt, że może towar tam sprzedawany niejednokrotnie był podrabiany, fakt, że czasem ceny były z kosmosu, ale jednak ludzie robili tam zakupy i miejsce było przydatne i użyteczne. Teraz zablokują nam centrum na x lat bo będą trwały prace przy budowie nikomu niepotrzebnego muzeum. ech…tak właśnie jest w polsce….

Internetowy backup cd….

Reading Time: 1 minute

Summa summarum wybór padł na humyo.com. Najlepszy stosunek funkcjonalności do ceny bo tak naprawdę darmowe rozwiązania mają zawsze wady. Płatne też ale akurat humyo ma ich najmniej. Webowy interfejs pozwala na takie operacje na plikach jak ich edycja, przenoszenie pomiędzy katalogami, udostępnianie, zmianę nazwy czy też np otwieranie w specjalnie przygotowanych przeglądarkach dla plików muzycznych, grafiki czy też dokumentów office. Dodatkowo support w humyo działa błyskawicznie i jeśli masz wątpliwości to odpowiedzą w przeciągu paru godzin. Minusem jest brak możliwości dodawania tagów do plików czy też katalogów natomiast mają świetne narzędzie do synchronizacji folderów lokalnych z dyskiem online także cokolwiek nie wgrasz do katalogu ustawionego do synchronizacji zostanie natychmiast skopiowane na serwery humyo i masz do tego dostęp zewsząd. Zobaczymy jak to się wszystko w miarę użytkowania będzie spisywać.

Read and post comments |
Send to a friend

Internetowy backup.

Reading Time: 1 minute

Przez kilka dni przeglądałem ofertę dostępnych w internecie dysków online, takich aby móc przechować swoje dane, najlepiej za darmo i na zawsze i co ciekawe nie znalazłem nic ciekawego. Spośród wszystkich usługodawców oferujących taką rzecz nie znalazłem żadnego, który spełniałby oczekiwania. Najbliższe ideałowi to Mediafire i Humyo choć i one nie są pozbawione wad. Mediafire ma nieograniczoną pojemność i fantastyczne transfery ale interfejs jest tak brzydki, tak kolorowy i cukierkowy, że aż trudno wierzyć w to, że pliki tam przechowywane są w jakiś sposób bezpieczne. Może się i czepiam bo przecież serwis jest za darmo i nie można oczekiwać, że za darmo będzie idealnie ale jednak mi czegoś brakuje. Poszukam jeszcze, popatrzę a jak coś znajdę takiego lepszego to napiszę.

Read and post comments |
Send to a friend

VTEC-E

Reading Time: 1 minute

Ponieważ moja Honda stoi u lakiernika, postanowiłem trochę odświeżyć już nienajświeższy przecie lakier, musiałem jakoś zorganizować sobie transport. Przez chwilę jeździłem komunikacją miejską i o ile doświadczenie było dosyć ciekawe to jednak biorąc pod uwagę ilość pokonywanych przeze mnie kilometrów w Warszawie po prostu nie zdało to egzaminu i musiałem wymyślić coś innego. Na szczęście samochodu pożyczył mi przyjaciel i od 3 dni jeżdżę sobie jego Hondą. Civic z 96 roku tzw. anglik w budzie MA9 czyli 5D hatchback z silnikiem 1.5 VTEC-E. Nie jest to może super szybkie auto, nie jest może super nowe ale za to ma fajny gadżet. Ponieważ jest to VTEC-E to pali bardzo mało a przy okazji pokazuje kiedy pali mało włączając zielony wskaźnik ECONO na desce gdy obroty i prędkość są optymalne do jak najbardziej ekonomicznej jazdy. Mała rzecz a cieszy. Jeżdżę sobie tak by mi to światełko właściwie nie gasło:) Bardzo przyjemnie. 

Read and post comments |
Send to a friend