pachołki na solidarności

Reading Time: 1 minute

Kurcze(to tak delikatniej) jak ja bym chciał napisać o czymś dobrym ale niestety widzę na codzień mało dobrych rzeczy. Znów wrócę do absurdów komunikacyjnych. Dokładnie w czwartek w Al. Solidarności tuż za błękitnym wieżowcem( patrząc od placu bankowego w kierunku wisłu) ekipa zdolnych i robotnych robotników na chodniku ustawiła piękne czerwono białe pachołki. Ze stali i żelaza a jakże, wkute w beton chodnika wyraźnie wyznaczyły granicę – samochody na ulicy, piesi na chodniku. Kolejny durny pomysł jakiegoś przygłupa z ratusza albo zdm. Dzień później byłem świadkiem sytuacji gdy tą ulicą próbowała przejechać karetka. I co? Próbowała ale ch… z tego bo przecież jakże miała się przecisnąć jak samochody nie miały gdzie zjechać. Po jednej stronie pachołki po drugiej barierka odgradzająca ,nowomysł warszawskich urzędników czyli, przystanek autobusowo tramwajowy od normalnej jezdni. NIe było bata żeby przejechała. Jeden z nadgorliwych, niosących pomoc kierowców urwał zderzak wjeżdżając na oczywiście zbyt wysoki krawężnik. Szkoda tylko, że niewiele to dało bo przecież dla karetki i tak było za wąsko. Ekipa jadąca karetką straciła na odcinku 100 metrów dobre 2 minuty próbując przeciskać się pomiędzy autami tylko dlatego, że jakiś pojeb zatwierdził krawężniki wysokości 15-20 cm i ustawienie metalowych pachołków na chodniku. Ludzie do kurwy nędzy obudźcie się…. rzeczywistość to nie jakieś jebane plany na papierze…Warto czasem pomyśleć…

Read and post comments |
Send to a friend

Dodaj do zakładek Link.

Komentarze są wyłączone.