Jak jeździć na rondzie – ułatw sobie i innym życie:)

Reading Time: 2 minutes

Taka niby prosta sprawa “skrzyżowanie bezkolizyjne” – rondo. Jak się po nim poruszać każdego przyszłego kierowcę nauczono na kursie, każdy z kierowców pokonuje je każdego dnia a jednak jakoś tak to jest, że zawsze podróż przez rondo jest igraniem ze śmiercią. Częśc kierowców radzi sobie z okrągłym stresem w ten sposób, że zamyka oczy i dociska gaz. Często się to udaje…czasem jednak szybkość to nie wszystko:) Codziennie jeżdżę przez Ursynów, przez 3 ronda – koło Reala, koło Straży Pożarnej i to na skrzyżowaniu Płaskowickiej i Dereniowej. I niemalże codziennie widzę przy którymś z nich stojący radiowóz i dwóch nieszczęśników, którym na tym bezkolizyjnym skrzyżowaniu udało się dokonać kolizji. Ale przecież tak być nie musi. Ja wiem, że na kursie tego nie uczą, przepisy do tego nie zobowiązują (ale też nie bronią)…nauczmy się proszę Państwa używać na rondzie kierunkowskazów. Nie tylko prawego do sygnalizacji opuszczenia skrzyżowania ale także lewego do sygnalizacji naszych zamiarów. To proste i daje nam dodatkową szansę na sukces w drodze przez rondo:) Jeśli zastosujemy się do poniższych 3 zasad to my będziemy bezpieczniejsi a pozostali kierowcy będą wiedzieć co planujemy.

1. Jeśli wjeżdżając na rondo chcemy skręcić w prawo (jakby powiedziała nawigacja – pierwszy zjazd) to sygnalizujmy to już dojeżdżając do ronda poprzez wrzucenie prawego kierunku.
2. Jeśli chcemy jechać prosto nie wrzucajmy żadnego kierunku. Dopiero po minięciu tego 1-ego zjazdu wrzucamy prawy kierunkowskaz i spokojnie opuszczamy rondo. Oczywiście obserwując naszą prawą stronę w obawie przed kimś kto zamknął oczy i stara się ogarnąć swoje fobie.
3. Jeśli chcemy jechać w lewo bądź zawrócić to wrzucamy kierunkowskaz w lewo przy wjeździe na rondo. Wszyscy pozostali kierowcy zostaną w ten sposób poinformowani, że nie jedziemy ani prosto, ani w prawo. Będą mogli więc dostosować swoje zachowanie do naszych zamiarów. Lewy kierunkowskaz zmieniamy na prawy w trakcie mijania, bądź tuż po minięciu ostatniego nieinteresującego nas zjazdu z ronda.

Proste:) Ale swoją drogą, ten kto tak naprawdę wymyślił nazwę “bezkolizyjne skrzyżowanie” musiał być naprawdę niezłym fantastą.

Tagi , , , , .Dodaj do zakładek Link.