biegowo…

Reading Time: 1 minute

Do Półmaratonu Warszawskiego zostało 55 dni. Biorąc pod uwagę moją kompletną amatorszczyznę w kwestii biegania to czasu na przygotowania zostało niedużo ale pracuję nad tym, żeby podołać dystansowi i wygrać walkę z własnym ciałem, zmęczeniem i trasą. Wczoraj na treningu zrobiłem 10km dziś jak to sam sobie nazwałem “szybką 3”. Dwie godziny po dzisiejszym treningu pies się ze mnie śmiał jak na czworaka wkładałem ciuchy do pralki. Mam problem ze wstaniem z krzesła ale najważniejsze jest samopoczucie. Bieganie chyba wywołuje w organiźmie jakąś niesamowitą burzę endorfin bo po prostu jest fajnie, spokojnie i możnaby powiedzieć szczęśliwie. Niestety każdy przebiegnięty kilometr to także jakiś uraz, trochę obolałe stopy, jakiś odcisk na palcu czy pięcie czy coś innego. Mam specjalne skarpetki i buty do biegania a jednak te urazy powstają. Dodajmy do tego naciągnięte ścięgna i obolałe mięsnie po siłowni i mam siebie poruszającego się jak robot:))) Fajnie. Jeszcze 55 dni. Zobaczymy co wymyślę po wszystkiemu:)

Internetowe Dzienniki Biegowe

Dodaj do zakładek Link.

Komentarze są wyłączone.