zimy ciąg dalszy…

Kurcze ale napadało, masakra poprostu. Jeszcze da się przeżyć jazdę bo o dziwo tak jak pisałem wcześniej kierowcy w Warszawie wykazują mnóstwo zdrowego rozsądku, stosują zasady ograniczonego zaufania i w obliczu śnieżnej nawałnicy są uprzejmi i życzliwi jak nigdy, ale już parkowanie gdziekolwiek czy też wyjechanie z miejsca parkingowego graniczy z cudem. Nie wiem ile centymetrów napadało ale wiem, że zrobiłem dziś z milion kilometrów stojąc w miejscu próbując wjechać czy też wyjechać z miejsca gdzie zaparkowałem. W środę bodajże byłem na zebraniu członków SMB Imielin dotyczącym miejsc parkingowych na terenie tejże spółdzielni. Pan wiceprezes, którego nazwiska nie pamiętam, zdawał się być pewny, że problem miejsc parkingowych niemalże nie istnieje a najlepiej jakbyśmy kupili sobie miejsca w parkingu podziemnym w noworealizowanej inwestycji. Wszystko po to by sobie napchać kabzę. Myślałem, że mu naprawdę krzywdę zrobię bo facet nie miał pojęcia o czym mówi i na dodatek przyszedł na zebranie z planem organizacji miejsc parkingowych odrzuconym na podobnym zebraniu w 2006 roku. No dobra koniec offtopa bo o panu prezesie i tym zebraniu mógłbym pisać długo natomiast fakt jest faktem, że na imielinie szukałem dziś miejsca do zaparkowania ponad pół godziny. No masakra po prostu…pół godziny jazdy wokół domu po wszystkich możliwych alejkach osiedlowych po to by w końcu znaleźć zaspę w którą udało się wbić samochód nie uszkadzając go w żaden sposób(mam nadzieję:)))) Proszę niech już będzie wiosna:)


Tagi , .Dodaj do zakładek Link.

Komentarze są wyłączone.