I jednak Windowsy miały rację…

Niestety. Zdechł mi dysk. Niestety z 2 powodów bo po first był systemowy a po 2nd to 500 Seagate. Szkoda takiego dysku a na dodatek zawsze ufałem tej firmie. Zawsze wydawało mi się, że jednak jest lepsza niż WD czy coś innego. No cóż, życie weryfikuje nasze poglądy. To już któryś Seagate co mi ostatnio umarł podczas kiedy np. w tej samej maszynie dwa Samsungi pracują dużo dłużej i jednak bezawaryjnie. Całe szczęście, że na Samsungu miałem 2-gi system i dało się dane z pulpitu 7-ki odtworzyć. Wróciłem do Visty. Nie chce mi się instalować po raz kolejny przede wszystkim softu bo sam system stawia się w 2 godziny. Od razu mówię, że 2 godziny to czas na instalację, sterowniki i aktualizacje bo zaraz by mi ktoś wytknął, że Windows 7 instaluje się 30 minut a nie 2 godziny. Nie instaluję już tego systemu bo za mało poprawili jednak w stosunku do Visty. Taki sam shit tylko może ładniej trochę opakowany.

Windows 7

I znów niestety sobie ponarzekam. Wywaliła mi się siódemka. Normalny zrzut normalny blue screen i jak zwykle normalnie nie wiadomo czemu. Po restarcie system nawet nie zapytał czy naprawiać czy może uruchomić się w trybie awaryjnym tylko po prostu się uruchomił. Zalogowałem się no i 40 minut czekałem bo owszem i pulpit się załadował i aplikacje w trayu teoretycznie się uruchomiły ale nie dało się nic zrobić. System mielił dyskiem jak szalony a po 40 minutach wywalił info, że komputer odzyskał sprawność po dramatycznie strasznym błędzie. Zaglądam w historię zdarzeń a tam jak zwykle śmietnik. Coś o kontrolerze dysku coś o dysku 1,2,3, że odnaleziono zły blok, coś o niezgodnych aplikacjach. Ale system działa. Wstał. Tylko do cholery dlaczego to jest takie niestabilne. Wypasiony sprzęt teoretycznie zgodny z systemem, poinstalowane sterowniki, system aktualizowany na bieżąco a jednak nie działa tak jak powinien. Działa jak Vista…choć podobno jądro ma nowe. Summa summarum da się pracować choć po zrzucie systemowi zrobił się błąd i melduje, że audio nie działa:) Achaaaa…:)

Windows 7

Mocno się obawiałem tego nowego systemu. Dlaczego? Bałem się, że jednak Microsoft nie pójdzie naprzód a jedynie odgrzeje i przyprawi mocno niesmaczne danie jakim była Vista. Po jakimś czasie spędzonym z Windows 7 niestety stwierdzam, że moje obawy były słuszne. System może i jest stabilniejszy, może i bardziej dopracowany ale tak naprawdę to nic innego jak odrobinę ulepszona Vista. Interfejs ładniejszy ale jego praktyczność jest tak samo denna jak u poprzednika. Nie wiem…może ja jestem za stary na nowości? Dla mnie XP był systemem poczytalnym, przejrzystym i przede wszystkim dobrym a jego następcy niestety mu nie dorównują. Rok pracowałem z Vistą i nie mogłem ogarnąć tego, że system co jakiś czas decyduje za mnie jak pokazać mi zawartość folderu czy też instalując aktualizacje, które coraz bardziej go spowalniały. To samo jest z siódemką. Zobaczy mp3 w katalogu to stwierdza, że potrzebne mi są kolumny typu wykonawca i długość utworu pomimo tego, że mi zależy na rozszerzeniach i informacjach dotyczących dat i wielkości pliku. Z paska szybkiego uruchomiania usunięto ikonę pokaż pulpit i przeniesiono ją w formie przycisku na prawą stronę od zegara. Po co? Co to ma wspólnego z ergonomią? “Świetnym” udogodnieniem znanym z Visty jest też buforowanie plików. Mamy np. film gdzieś na dysku sieciowym i chcemy go odtworzyć. W XP sprawa była prosta, klikamy i za sekundę oglądamy. W Viście i 7 sprawa nie jest już taka prosta. System najpierw ściąga jakąś paczkę danych a dopiero później zaczyna odtwarzanie. Efekt jest taki, że czekamy, kilka, kilkanaście sekund. I tak jest ze wszystkim w tym systemie. Niestety XP już nie jest obsługiwane i instalacja starego systemu na nowym sprzęcie wielokrotnie jest niemalże niemożliwa bo brak sterowników i coś tam jest nierozpoznane i nieobsługiwane. Szkoda, że tak to się potoczyło.
Można by rozważyć przejście na Linuxa jednak jak pokazują statystyki to niestety wciąż nie jest system do zastosowań domowych czy biurowych. Świetnie sprawdza się w roli wszelkiego rodzaju serwerów, szczególnie webowych, ale do użytku codziennego raczej nie jest jeszcze wystarczająco przyjazny.