Prodysk od T-mobile

Ach radości dnia codziennego:) Usłyszałem reklamę Prodysku od T-Mobile tak więc z ciekawości oczywiście postanowiłem się z usługą zapoznać.

Co to takiego ten prodysk? Otóż to automatyczna kopia danych z komputera, tabletu, smartfona tworzona w „chmurze” czyli tak naprawdę na serwerach usługodawcy (albo przez niego podnajmowanych). Taka kopia pozwala nam na dostęp do tych danych z praktycznie dowolnego miejsca na świecie przy wykorzystaniu praktycznie dowolnego urządzenia, które dostęp do internetu ma. Jako że usługa jest właściwie tożsama z takimi jak Google Drive, Skydrive, SugarSync, IBackup czy IDrive stwierdziłem, że nikt tu ameryki mi nie odkrywa i zaglądnąłem w cennik:) Ojjjj chyba znów nas chcą orżnąć:)

Tak więc T-Mobile za dysk o wielkości 5GB życzy sobie, o ile chcemy uniknąć cyrografów i korzystać bez zobowiązań terminowych, 6,03zł miesięcznie. za 10GB to 30,63 a za 50GB zapłacimy już ponad 100. Podkreślam, że są to kwoty płatności miesięcznych:)

No cóż pewnie trafi się niejeden jeleń i chętny żeby przepłacać ale… Tu dla porównania na dzień dzisiejszy Google Drive – 6GB – free, 100GB – 5$/miesięcznie i pełna integracja z usługami Google takimi jak Google Docs, Picasa, czy Gmail. Konkurencja – czyli Microsoft (ten co się nie przeniósł 😉 ) proponuje nam Skydrive – 7GB – free, 107GB (100+7gratis) za 169zł/rok:) No i oczywiście Office online+email:)

Polecam którąś z usług wymienionych powyżej ale za prodysk ja osobiście dziękuję.

 



Liczba wyświetleń: 578

Routery D-Link test i porównanie

   Przez długi czas używałem w domu routera D-Link model DIR-635 jednak jako, że miałem pod ręką dwa inne modele tej samej firmy pokusiłem się o sprawdzenie czy przez przypadek 645 czy 655 nie będą lepsze. Generalnie chodziło mi o sprawdzenie prędkości przesyłu po Wifi pomiędzy laptopem a dyskiem sieciowym WD, którego używam jako swoistej biblioteki multimediów.

Przygotowałem sobie więc 2 paczki testowe i zacząłem zabawę.

1 paczka to 1175 plików w sumie 15,5MB(powiedzmy, że to kopia strony, jakaś joomla czy coś innego).

2-ga to 1 plik 336MB(powiedzmy jakieś video).

   W jaki sposób testowałem? Router zawsze w tym samym miejscu, taka sama adresacja, najnowszy firmware, dysk sieciowy podpięty kablem ethernet do routera a laptop oddalony od routera jakieś 2,5m i oddzielony jedną ścianą.

   Na pierwszy ogień poszedł używany przeze mnie dotychczas DIR-635. Klasyczny router ze standardem N wyposażony w 3 anteny i nie wyróżniający się niczym szczególnym.

635

 

Wykonałem tylko jeden test wgrania i pobrania tych paczek. Odpowiednio czasy wyniosły

paczka 1 upload 2:25.8

paczka 1 download 1:54.3

paczka 2 upload 1:58.6

paczka 2 download 1:30

Jak widać prędkość szczególnie w przypadku uploadu nie powala ale tragedii też nie ma.

   Następny na tapecie był model DIR-645. Najmłodszy z testowanych produktów choć oznaczenie numeryczne mogłoby wskazywać na coś innego. Jako, że produkt najnowszy to też podobno najnowocześniejszy i najszybszy. Zbudowany jak na tego typu urządzenie dość nietypowo przypomina trochę termos a trochę kubek termiczny. Design bardzo ładny i pasujący do reszty sprzętu:) Wyposażony w 4 porty Gigabit Ethernet i 6 wbudowanych anten.

645

 

paczka 1 upload 1:28.1

paczka 1 download 1:23.5

paczka 2 upload 1:34.7

paczka 2 download 1:20

   Aby być „pewnym” prędkości powtórzyłem test i wyniki były niemalże identyczne. Wniosek? Jest szybko. Dużo szybciej. Właściwie byłem już zdecydowany na podmianę urządzenia ale w kolejce czekał jeszcze model najstarszy czyli DIR-655. Ktoś mi zarzuci gadżeciarstwo ale podobał mi się najbardziej bo miał niebieskie diody:) No nic. Testujemy.

655

paczka 1 upload 2:07.8

paczka 1 download 1:56.6

paczka 2 upload 5:39.3

paczka 2 download 1:20.2

Byłem trochę zaskoczony tym jak urządzenie zdechło przy dużym pliku więc test powtórzyłem.

paczka 1 upload 2:16.9

paczka 1 download 2:04.4

paczka 2 upload 6:18.7

paczka 2 download 1:35.2

Jaki  więc mógł być wybór? Żegnamy 635, 655 idzie do muzeum a do użytku zostaje 645.

   Minął tydzień i na miejsce wrócił 635.  Czemu? Bo 645 okazał się niestabilny. Często słucham radia przez internet. Niestety transmisja strumieniowa okazywała się nieakceptowalna dla tego urządzenia. Potrafił 2 razy na godzinę zaliczyć bądź też restart bądź też po prostu zerwać transmisję na kilka, kilkadziesiąt sekund. Pobawiłem się jeszcze podmianą oprogramowania ale nic nie pomogło. Zresztą jako, że produkt nowszy powinien jednak działać lepiej a nie żebym spędzał nieskończone godziny na próbach zmuszenia go do współpracy. W testach wypadł najlepiej, jednak przynajmniej jak dla mnie w codziennym użytkowaniu się nie sprawdził. Polecam stanowczo DIR-635.

 

 



Liczba wyświetleń: 343

AutoMapa na urządzeniach Arrival

   Przywiozłem z Niemiec nawigację Arrival (NAV-XEA43 Windows Embedded CE 6.0 Core) i niestety okazało się, że wbudowany w ten sprzęt program do nawigacji jest mocno kulejący i nijak nieporównywalny z naszym rodzimym produktem jakim jest AutoMapa. Trochę poszukałem w sieci jakby tu podmienić aplikację bo tak wprost instalowana nie chciała działać. Gdzieś na forach, ktoś pisał o dłubaniu w rejestrze urządzenia, ktoś podawał sposób przez podmianę plików wykonawczych. U mnie to nie bardzo chciało działać ale okazało się że najciemniej jest jak zwykle pod latarnią. Rozwiązanie jest banalne.
   Instalujemy AutoMape na karcie pamięci. Podłączamy urządzenie do kompa i szukamy pliku SHELL.INI, który znajduje się w katalogu głównym ResidentFlash. Edytujemy ten plik zmieniając \ResidentFlash\maptrip\maptrip.exe na \SDMMC\AutoMapa EU\AutoMapa EU.exe. Plik co prawda tak wprost nam się nie zapisze więc zapisujemy go sobie na komputerze i kopiujemy na urządzenie tam gdzie jest oryginalny. I już:) Mamy AutoMapę na naszym GPS-ie:)
 Mam nadzieję, że komuś się przyda:)



Liczba wyświetleń: 2806

HTC One X – taki tam review

    Od tygodnia jestem „szczęśliwym” użytkownikiem HTC One X. To jakby nie patrzeć, dla HTC, konkurent rozchodzącego się jak ciepłe bułeczki Samsunga Galaxy SIII. Ponieważ nie lubię samsungów z ich tandetnym plastikiem i rozmiarami wykraczającymi poza wszelki rozsądek a na dodatek SIII nie miałem nawet w dłoni to nie będę tych aparatów porównywał. Mogę za to napisać obiektywne odczucia z użytkowania One X.
Obiektywne to troche względne podejście ale ponieważ miałem doczynienia z produktem chyba każdego producenta a ten aparat z androidem na pokładzie jest przynajmniej 5 z kolei w moim posiadaniu(android jest po prostu lepszy niż konkurencja) to mogę bez zbytnich uprzedzeń napisać co myślę.
A więc(przepraszam Mamo i wrażliwych też) jeśli chodzi o wydajność to z taką bestią nigdy się nie spotkałem. Poraża. Żadnych lagów, żadnego czekania. Wszystko w trymiga. Aczkolwiek zasięg łapie wolniej niż np N958GB czy też HTC Legend…Nie wnikam w technikę ale ciekawe czemu… Bajeczny wyświetlacz i obraz widoczny w pełnym słońcu. Lepsza niż u konkurentów nakładka na system czyli HTC Sense absolutnie daje dobre odczucia użytkowania, aparat foto robi dobre zdjęcia i jest gotowy do pracy w sekundę a i zdjęcia i filmy w Full HD robi od razu. I to wszystko. Za milion pięćset sto dziewięćset czyli ponad 2k za aparat???
Ejjj…Słabo…Chciałoby się wodotrysków i więcej zabawy, oczekiwałoby się dbałości o detale a tymczasem dupa:( Odradzam. Co prawda obudowa jest dobrej jakości, szkło (nie wiem czy to gorilla bo zdania są podzielone) wytrzymałe, i jakość rozmów ok ale wad jest więcej niż zalet.
Czy producentów do szczętu po…ło? 4,7″(czytaj cztery i siedem dziesiątych cala)…to dla kogo to jest? Dla Marcina Gortata? Czy producenci takich gówien robią w ogóle badania rynku??? Dla normalnego człowieka objęcie jedną dłonią tego aparatu i posługiwanie się nim graniczy z cyrkową ekwilibrystyką. Po second. Niby jakieś tam beats audio co to wspaniale polepszy dźwięk. Ok wspaniale polepszy ale x% połączeń nie odbierzesz bo nie usłyszysz dzwonka. Kontynuujmy:) Aparat potrafi po cichaczu wykonać restart. Wyciągasz swoją wielką haj endową komórkę z kieszeni a ta prosi o podanie pinu:) Haaa:) Fajna rzecz. Bateria – niby 1800mAh ale przetrwaj dzień. Ciężka sprawa. Przy godzinie rozmów, włączonym transferze danych i kilku smsach ciężko żeby ta krowa(nie mam nic do krów) wytrwała dobę. Oczywiście zaraz spotkam się z jakimś zarzutem, że 4 rdzenie i kawał wyświetlacza muszą żreć…ale nie…to nie to. To złe zarządzanie energią. Dalej? Dioda powiadomień. Tak mikra, że bardziej być nie może. I 2 kolorowa(dwukolorowa), czerwony/zielony:))) AAA…Blackberry lata temu potrafiło świecić na bodajże 7 kolorów od białego po różne odcienie niebieskiego, informując czy dostaliśmy sms-a czy może bakteryjka zdycha a może mamy nieodebrane połączenie. Tu dostajemy coś czego nie widzimy i i tak nas o niczym nie poinformuje.
Podejrzewam, że mógłbym ten aparat zjechać mocniej ale już mi się odechciało. Porażka. Masz 2k na wydanie? Idź na dobry obiad i do kina. Za resztę kup coś z niższej półki bo na to szkoda kasy. Kolejny iPhone killer? Tylko i wyłącznie ze względu na system operacyjny i integrację z gmailem. Reszta leży. Ja nie polecam. Sorry. I macie jeszcze foto zbyt drogiego, nieergonomicznego aparatu, który miast ułatwić, utrudni Wam życie…



Liczba wyświetleń: 223

Internetowy backup.

Przez kilka dni przeglądałem ofertę dostępnych w internecie dysków online, takich aby móc przechować swoje dane, najlepiej za darmo i na zawsze i co ciekawe nie znalazłem nic ciekawego. Spośród wszystkich usługodawców oferujących taką rzecz nie znalazłem żadnego, który spełniałby oczekiwania. Najbliższe ideałowi to Mediafire i Humyo choć i one nie są pozbawione wad. Mediafire ma nieograniczoną pojemność i fantastyczne transfery ale interfejs jest tak brzydki, tak kolorowy i cukierkowy, że aż trudno wierzyć w to, że pliki tam przechowywane są w jakiś sposób bezpieczne. Może się i czepiam bo przecież serwis jest za darmo i nie można oczekiwać, że za darmo będzie idealnie ale jednak mi czegoś brakuje. Poszukam jeszcze, popatrzę a jak coś znajdę takiego lepszego to napiszę.

Read and post comments |
Send to a friend



Liczba wyświetleń: 116