Warszawskie trasy

Taki mi weekend wyszedł, że zrobiłem 300km w te i z powrotem jeżdżąc w rózne miejsca Warszawy. No cóż, Warszawa ma malownicze zakątki ale jazda samochodem w taką zimę jak teraz, po naszej ukochanej stolicy, może być mocno nieprzyjemna. Ja rozumiem, że zima, że mróz, że warunki niesprzyjające i ulice nie bardzo da się remontować ale do ch… pana czy nie można ich remontować tak, żeby odrobina zimy ich tak nie niszczyła? W wielu miejscach dziury zrobiły się takie, że…no właśnie aż mi słowa zabrakło. Wszystkich przestrzegam przed środkowym pasem na rondzie na trasie toruńskiej przy basenie polonez na bródnie(jadąc w stronę marek), po prawej stronie są dziury głębokości 15-20cm, przed wjazdem z trasy toruńskiej do centrum handlowego głębocka, przed ulicą Środziemnomorską na sadybie/stegnach czy też skrętem z dawnej ulicy Rosoła w Indiri Gandhi w prawo. Dramat po prostu. Odrobina nieuwagi i po zawieszeniu, oponach, felgach albo i po wszystkiemu i wypadek gotowy. Ja naprawdę nie rozumiem na co idą moje podatki ale jestem pewny, że państwo mnie okrada.

biegowo…

Do Półmaratonu Warszawskiego zostało 55 dni. Biorąc pod uwagę moją kompletną amatorszczyznę w kwestii biegania to czasu na przygotowania zostało niedużo ale pracuję nad tym, żeby podołać dystansowi i wygrać walkę z własnym ciałem, zmęczeniem i trasą. Wczoraj na treningu zrobiłem 10km dziś jak to sam sobie nazwałem “szybką 3”. Dwie godziny po dzisiejszym treningu pies się ze mnie śmiał jak na czworaka wkładałem ciuchy do pralki. Mam problem ze wstaniem z krzesła ale najważniejsze jest samopoczucie. Bieganie chyba wywołuje w organiźmie jakąś niesamowitą burzę endorfin bo po prostu jest fajnie, spokojnie i możnaby powiedzieć szczęśliwie. Niestety każdy przebiegnięty kilometr to także jakiś uraz, trochę obolałe stopy, jakiś odcisk na palcu czy pięcie czy coś innego. Mam specjalne skarpetki i buty do biegania a jednak te urazy powstają. Dodajmy do tego naciągnięte ścięgna i obolałe mięsnie po siłowni i mam siebie poruszającego się jak robot:))) Fajnie. Jeszcze 55 dni. Zobaczymy co wymyślę po wszystkiemu:)

Internetowe Dzienniki Biegowe

Boinc

Odinstalowałem dziś klienta Boinc i normalnie komputer jakby dostał nowe życie. To niesamowite jak ten soft jest ch…zrobiony. Po instalacji przez jakis czas było dobrze, liczył sobie rosette czy też seti wtedy gdy mnie nie było, pobierał sobie nowe pakiety i generalnie było dobrze ale to w jaki sposób ostatnio zaczął zabijać mi system to przerażające. Przestrzegam wszystkich, nie instalujcie sobie tego gówna. To już nie jest stary poczciwy dobry klient seti@home, który mógł sobie pracować w tle i nie przeszkadzać. BOINC klient potrafi zeżreć mnóstwo GB dysku, obciążyć wszystkie rdzenie procesora i skonsumować mnóstwo RAMU. Przetwarzanie rozproszone, tak, udział w międzynarodowych projektach i wspólne obliczenia ależ owszem ale bez klienta BOINC. To było moje drugie i ostatnie podejście do tego tematu. Dawno temu seti@home było fajnym projektem. Teraz szkoda ale już nie bardzo…

zimy cd…

Wczoraj wszystkie media trąbiły, że noc z niedzieli na poniedziałek była najzimniejsza i że już zimniej nie będzie. Dziś było. Kurna no jak rano wychodziłem było -26 stopni (Celsjusza) normalnie aż czuć było jak ten mróz ściśka. A tymczasem w Chilli Zet Mariusz Rokos jakieś 10 minut temu mówił, że już czuć trochę ciepełka:))) Zwariował, chyba w studio ma ciepełko, na outsajdzie jest koszmarnie. Niech już wiosna będzie…:)))

biegowo…

I kolejny trening za mną. Miało być 5, zrobiłem 7km. Dużo szybciej niż w poniedziałek. Śmieszne bo dopiero jak wszedłem na bieżnię poczułem, że nogi jednak mnie bolą po poniedziałku ale jak to w przypadku każdego treningu, jak nie boli to znaczy, że było coś nie tak. Fajnie zmęczony jestem. Gorąca kąpiel i spać. A w piątek już delikatniej bo w przyszłym tygodniu zwiększam dystans:)

Internetowe Dzienniki Biegowe

biegowo…

Znów wczoraj pobiegałem. Fajnie było. Do półmaratonu zostało 67 dni a ja wciąż nawet nie spróbowałem podobnego dystansu. Teoretycznie mógłbym spróbować jakiś plan robić zgodnie z poradami fahcowców ale nie mam chyba na to czasu także biegam sobie tyle ile dam radę. Wczoraj było 7…na jutro zaplanowałem 5 a na piątek 10km. Zobaczymy czy się uda.:)
i niechby już się te cholerne mrozy skończyły…

Internetowe Dzienniki Biegowe

życiówka…

Chyba w dzisiejszym biegu zrobiłem najlepszy jak do tej pory wynik na 5km. Na forum biegajznami.pl Dziejo napisał, że Garmin zmierzył mu 4,95km a więc jednak było chyba 5km:))) Kurcze fajnie, bo choć trasa bez atestu a pogoda lipna jak nigdy to wynik zmierzony stoperem na ręku cieszy bardzo…:))) Fajnie.

zimy ciąg dalszy…

Kurcze ale napadało, masakra poprostu. Jeszcze da się przeżyć jazdę bo o dziwo tak jak pisałem wcześniej kierowcy w Warszawie wykazują mnóstwo zdrowego rozsądku, stosują zasady ograniczonego zaufania i w obliczu śnieżnej nawałnicy są uprzejmi i życzliwi jak nigdy, ale już parkowanie gdziekolwiek czy też wyjechanie z miejsca parkingowego graniczy z cudem. Nie wiem ile centymetrów napadało ale wiem, że zrobiłem dziś z milion kilometrów stojąc w miejscu próbując wjechać czy też wyjechać z miejsca gdzie zaparkowałem. W środę bodajże byłem na zebraniu członków SMB Imielin dotyczącym miejsc parkingowych na terenie tejże spółdzielni. Pan wiceprezes, którego nazwiska nie pamiętam, zdawał się być pewny, że problem miejsc parkingowych niemalże nie istnieje a najlepiej jakbyśmy kupili sobie miejsca w parkingu podziemnym w noworealizowanej inwestycji. Wszystko po to by sobie napchać kabzę. Myślałem, że mu naprawdę krzywdę zrobię bo facet nie miał pojęcia o czym mówi i na dodatek przyszedł na zebranie z planem organizacji miejsc parkingowych odrzuconym na podobnym zebraniu w 2006 roku. No dobra koniec offtopa bo o panu prezesie i tym zebraniu mógłbym pisać długo natomiast fakt jest faktem, że na imielinie szukałem dziś miejsca do zaparkowania ponad pół godziny. No masakra po prostu…pół godziny jazdy wokół domu po wszystkich możliwych alejkach osiedlowych po to by w końcu znaleźć zaspę w którą udało się wbić samochód nie uszkadzając go w żaden sposób(mam nadzieję:)))) Proszę niech już będzie wiosna:)


biegowo…

Dziś miałem możliwość pobiec w biegu “Policz się z cukrzycą” organizowanym w ramach 18 finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy i pomimo fatalnej aury było bardzo fajnie. Nawet do końca nie wiem jaki to był dystans, podobno 5 km ale biorąc pod uwagę różne kwestie organizacyjne, które nie bardzo były dopracowane to chyba dystans jednak jest dyskusyjny. Tak czy siak było zaje…zimno przed startem i zimno na mecie, mokre buty, mokre ciuchy ale jednocześnie satysfakcja, że można było wziąć udział i pobiec. Do tej pory nie zdarzyło mi się biegać na żadnej imprezie w takich warunkach i wolę już tego nie powtarzać no ale jest termin, jest impreza to i pogoda nie straszna:) Pozdrawiam wszystkich biegających.

Internetowe Dzienniki Biegowe

Bajka

Byłem dziś w kinie na bajce “Renifer Niko ratuje święta” i muszę przyznać, że jestem bardzo miło zaskoczony. To dość rzadkie, że w kinach można zobaczyć bajkę innej produkcji niż np. Disneya czy też Pixara a tu taka niespodzianka. Duńsko-Fińsko-Irlandzko Niemiecka produkcja ozdobiona doskonałym polskim dubbingiem (Boberek, Dygant, Dereszowska, Fronczewski) w niczym nie ustępuje tym amerykańskim. Ciekawa i fajnie zrealizowana historia bawi i dzieci i dorosłych. Tym którzy nie widzieli serdecznie polecam opowieść o reniferze, który chciał latać:)

Renifer Niko

zima we warszawie…

No i nas zasypało. Od wczoraj pada właściwie non stop, raz mocniej, raz trochę słabiej ale ciągle i bez przerwy. Wieczorem zaczął padać marznący deszcz i zrobiło się naprawdę ślisko. Najfajniejsze w tych opadach oprócz tego, że można sobie trochę bąków pokręcić czy też bokami zakręty porobić jest to, że okazuje się jak niepotrzebne tak naprawdę są ograniczenia prędkości w mieście. Ludzie doskonale wiedzą z jaką prędkością mają jeździć. Dziś było to maks 40-60km/h i było bezpiecznie. Ciekawe było to, że kierowcy zapomnieli o kierunkowskazach. No bo przecie po co ich używać przy zmianie pasa skoro i tak nie widać lini rozdzielających i nie do końca wiadomo którym pasem się jedzie:) No tak czy siak wydaje mi się, że pomimo mocno niesprzyjających warunków jazda po Warszawie była całkiem bezpieczna i dość płynna.

Wars przyjazny dla pasażerów:)))

Rozbiła mnie ta informacja. Ja raczej rzadko jeżdżę pociągami a nawet jak jeżdżę to raczej do warsu nie zaglądam bo z tego co pamiętam nigdy nie było tam nigdy nic sensownego do zjedzenia, ceny były absurdalne a coś do picia przecie zawsze mogę sobie kupić przed podróżą. Otóż wczoraj dowiedziałem się, że pracownicy PKP nie będą wypraszać z wagonów “restauracyjnych” WARS pasażerów z notebookami:)))) Niesamowite:) Niesamowite jest dla mnie to, że do tej pory wypraszali, że ludzie dawali się wypraszać. Ale na szczęście te czasy się skończyły. Od teraz jadąc pociągiem, będzie można w spokoju wypić pyszną herbatę w komfortowo i elegancko urządzonym wagonie restauracyjnym i korzystając z przyzwolenia dyrekcji PKP pod troskliwym okiem pracowników WARSU skorzystać z własnego laptopa nie kryjąc się z nim po kątach albo przedziałach. Ach jakżeby pięknie było jakby np. takie WIFI zdarzyło się tam być w tym warsie:)))
weź się obudź:)))

Pierwszy dzień…

Pierwszy dzień w pracy w nowym roku. Trochę ciężko się pozbierać po kilku dniach wolnego i na dodatek trochę chory jestem. Dziś dzień dłuższy już o 11 minut od najkrótszego dnia w roku i podobno ma być trochę cieplej. Fajnie:)