Aaarrgh:)

Przyszło mi w niedzielę wymienić zasilacz w komputerze w jednej z firm z którymi współpracuję. Jakaż była moja irytacja podczas tego zadania to po prostu ludzkie pojęcie przechodzi. Sama wymiana trwała może z 7 minut. Demontaż komputera i jego ponowne umieszczenie na miejscu chyba około 50. Dlaczego? Bo jakiś półmózg, moron, debil, wymyślił sobie świetny patent pod tytułem „powieśmy komputer na pasach pod biurkiem”. Co za idiota to wymyślił, jak to możliwe, że tego typu rozwiązanie zostało przez kogoś zatwierdzone i ktoś to wyprodukował i wypuścił na rynek? Pech chciał, że pod biurkiem wisiały sobie dwa komputery więc de facto musiałem zdemontować oba by móc dostać się do przyłączy z tyłu obudowy. Dramat. Zdjęcie komputera z takich pasów nie nastręcza samo w sobie trudności, jednak ponowne zawieszenie go to już nie lada sztuka. Komputer waży swoje kilka kilogramów i wsadzić do w luźno wiszące linki raczej się nie daje. Należy te pasy rozpiąć aż będą sobie luźno leżeć na podłodze, wstawić w nie komputer i później próbować go unieść jednocześnie skracając pasy. Dramat. Naprawdę nie jestem w stanie pojąć jak można coś takiego wymyślić. Mam propozycję dla osób kupujących biurka. Jeśli kiedyś sprzedawca w salonie meblowym zaproponuje wam super rozwiązanie pod tytułem wiszący komputer, zatknijcie jego głowę na pal a salon meblowy podpalcie. Tak właśnie należałoby zrobić.

 

Read and post comments |
Send to a friend



Liczba wyświetleń: 82

Woodstock 2009:)

Służbowo zostałem wysłany na ten rockowy festiwal odbywający się w Kostrzyniu nad Odrą i oto moje spostrzeżenia. Po first koszmarnie daleko od Warszawy(choć wraca się dużo szybciej) po second ja nie bardzo rozumiem o co chodzi, że ludzie chcą żyć w namiotach i brudzie przez kilka dni tylko po to by porządnie się nawalić. No ale cóż nie mój klimat. Byłem i zobaczyłem. Bardzo przyjaźni młodzi ludzie, którzy szukają swoich koncepcji na życie, koszmarne warunki i nawet niezła muza. Jechałem tam z kumplem z pracy i generalnie było fajnie, najlepszym akcentem wyprawy było podtopienie samochodu w ukrytej w trawie kałuży a później jego wyciąganie. Przy okazji polecam i odradzam kompleks sportowo rehabilitacyjny w górzycy w okolicach kostrzynia. Kompleks jest fajny, wszyscy są bardzo mili, zaplecze sportowe git natomiast kwaterunek do kitu. Może ja mam złe porównanie bo przecież w zeszłym tygodniu byłem w Heweliuszu w Gdańsku jednak naprawdę pokoje w tym ośrodku wołały o pomstę gdzieś tam.

 

 



Liczba wyświetleń: 91